- opakowanie makaronu cannelloni,
- sos boloński,
- puszka groszku zielonego,
- szklanka śmietany.
Sos boloński:
- 1 opakowanie sosu pomidorowego, lub pomidory z puszki,
- 50 dag mięsa mielonego,
- 1 marchew,
- 1 pietruszka,
- czosnek,
- oliwa,
- sól, pieprz.
Zaczynamy od zrobienia sosu. Na rozgrzaną oliwę wrzucamy pokrojoną w kostkę marchew i pietruszkę (Można je również zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Ja tak robię, gdyż mam wtedy pewność, że zostaną zjedzone przeze mnie i Osobistego. W przeciwnym wypadku mogłoby zacząć się dłubanie. Z warzywami jesteśmy na bakier.). Gdy lekko się przesmażą, ale nie są jeszcze rumiane, dodajemy mięso mielone i przeciśnięty przez praskę czosnek (U mnie były to 2 ząbki, ale dodajemy ile kto lubi :-)). Na podsmażone mięso z warzywami wrzucamy pomidory i dusimy na małym ogniu ok. 30 minut. Na koniec solimy i pieprzymy do smaku. W tym momencie sos boloński gotowy :-)
Do takiego sosu dodajemy groszek i mieszamy.
Teraz przystępujemy do faszerowania rur makaronowych. Nafaszerowane makarony układamy w naczyniu żaroodpornym, które wcześniej zostało posmarowany częścią śmietany. Nie musi być jej dużo, ważne by wszystkie ściany naczynia były "naśmietanowane".
Gdy rury są poukładane w naczyniu, pozostałą część sosu mieszamy z resztą śmietany i zalewamy potrawę. Jeśli ktoś ma życzenie może jeszcze wszystko obsypać żółtym serem.
Przykryte naczynie wkładamy do nagrzanego do 200 stopni piekarnika na 30 minut.
Mąż mówi, że bardzo dobre. Wykonawca mówi, że dobre, ale trzeba nad tym jeszcze popracować :-)